Rozdział 2
'' everything for the beloved''
Sofie weszła do sali i oznajmiła Jamesowi
- Kochanie dzwoniła ciocia Sara prosiła, abym przyszła do niej. Podobno ma ważną sprawę
- Czyli musisz jechać?
- Niestety, ale jeszcze dzisiaj się zobaczymy
- Już czekam kochanie. Pa
- Pa
Sofie wiedziała, że spotkanie z ciocią Sarą jest tylko przykrywką do spotkania z tajemniczymi mężczyznami, ale nie mogła tak wprost powiedzieć tego Jamesowi.
Była godzina 13:53 więc do godziny 17:30 były aż trzy godziny i trzydzieści siedem minut, lecz dziewczyna chciała być wcześniej w domu by to wszystko przemyśleć. Sama nie wiedziała czy w ogóle pójdzie na spotkanie, lecz zrozumiała, że zrobi wszystko dla ukochanego. Wzięła mały prysznic, pośpiesznie się przebrała w czarne getry, czarny T-shirt i białą koszule. Wyszła wcześnie a dokładnie o godzinie 15:01, lecz nie poszła do parku tylko podążyła na miasto. Kupiła jedynie skarbonkę. Wróciła ona do domu i postawiła przedmiot w centrum kuchni. Wyrwała kartkę ze swojego dzienniczka i napisała na niej '' Dla Jamesa'' i przykleiła ją na skarbonkę. Włożyła do niej wszystkie swoje oszczędności po czym spojrzała na zegar. Była godzina 17:15, ponieważ dojazd do parku zajmuje 10 minut. Sofie wsiadła do auta i odjechała. Kiedy dotarła do parku przez dobre 5 minut błądziła, lecz tuż potem spotkała dwóch mężczyzn. Byli to ci sami co ze szpitala
- Hej mała!- powitali ją
- Nie jestem mała. Sofie jestem.
- Ok ma.. znaczy Sofie. Ja jestem John a to Peter.
- Więc Peterze, Johnie jaką macie do mnie sprawę?
- Chcemy ci pomóc
- W jaki sposób?
- Pomożesz nam w napadach- wyszeptał cicho John
- Ale dlaczego ja?
- Podobno masz problemy finansowe. Nie masz pieniędzy na leczenie chłopaka.
- Zresztą jak wy mnie znaleźliście?
- Zawsze chodzimy do szpitala i szukamy takich ludzi.
- Ale pielęgniarka mówiła że macie zakaz wstępu.
- Tak, ale to tylko od wczoraj. Zresztą nie będziemy się z tobą bawić albo nam pomagasz i masz pieniądze albo nie.
- Dajcie mi numer. Zastanowię się i zadzwonię.
- Tylko nie dawaj go nikomu.
Peter dał Sofie świstek papieru na którym miał być zapisany do nich numer telefonu. Dziewczyna wyszła z parku i odjechała. Już prawie skręcała do domu gdy przypomniała sobie o obietnicy złożonej Jamesowi, lecz była ona tak zmęczona, ze napisała SMS-a : '' Przepraszam kochanie, ale boli mnie głowa . Przyjadę jutro. Buziaki.'' Sofie nie mogła znaleźć sobie miejsca. Ciągle myślała o rozmowie z Peterem i Johnem. Nagle chwyciła telefon i wybrała numer napisany na kartce.
- Hallo, tu Sofie przemyślałam sprawę. Zgadzam się. Kiedy pierwszy napad? Jutro o 20:10 niestety nie mogę nie mam sprzętu. Wy macie to dobrze. Czyli jutro? Umowa stoi.
Sofie rozłączyła się. Przez cały wieczór płakała. W ta noc nie mogła zasnąć. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Mam nadzieję że się podoba. Ciekawi co się stanie z Sofie? Jak tak czytajcie następne rozdziały. Boję się tylko tego że gdy przyjdzie czas szkoły nie będę miała czasu na posty,ale nadchodzi nowy rok więc nie trzeba się zamartwiać. A ja z całego serca życzę wam udanego sylwka
xxNataliaxx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz