12/31/2014

Historia ...

Napisać wam straszną historie .. ? To komentarze, łapki w górę i wyświetlenia !
Łaaaazaaap !
                                                                                      xxJulkaxx

all for love

                                                      Rozdział 2

                                                           '' everything for the beloved''

Sofie weszła do sali i oznajmiła Jamesowi
- Kochanie dzwoniła ciocia Sara prosiła, abym przyszła do niej. Podobno ma ważną sprawę
- Czyli musisz jechać?
- Niestety, ale jeszcze dzisiaj się zobaczymy
- Już czekam kochanie. Pa
- Pa
Sofie wiedziała, że spotkanie z ciocią Sarą jest tylko przykrywką do spotkania z tajemniczymi mężczyznami, ale nie mogła tak wprost powiedzieć tego Jamesowi.
Była godzina 13:53 więc do godziny 17:30 były aż trzy godziny i trzydzieści siedem minut, lecz dziewczyna chciała być wcześniej w domu by to wszystko przemyśleć. Sama nie wiedziała czy  w ogóle pójdzie na spotkanie, lecz zrozumiała, że zrobi wszystko dla ukochanego. Wzięła mały prysznic, pośpiesznie się przebrała w czarne getry, czarny T-shirt i białą koszule. Wyszła wcześnie a dokładnie o godzinie 15:01, lecz nie poszła do parku tylko podążyła na miasto. Kupiła jedynie skarbonkę. Wróciła ona do domu i postawiła przedmiot w centrum kuchni. Wyrwała kartkę ze swojego dzienniczka i napisała na niej '' Dla Jamesa'' i przykleiła ją na skarbonkę. Włożyła do niej wszystkie swoje oszczędności po czym spojrzała na zegar. Była godzina 17:15, ponieważ dojazd do parku zajmuje 10 minut. Sofie wsiadła do auta i odjechała. Kiedy dotarła do parku przez dobre 5 minut błądziła, lecz tuż potem spotkała dwóch mężczyzn. Byli to ci sami co ze szpitala
- Hej mała!- powitali ją
- Nie jestem mała. Sofie jestem.
- Ok ma.. znaczy Sofie. Ja jestem John a to Peter.
- Więc Peterze, Johnie jaką macie do mnie sprawę?
- Chcemy ci pomóc
- W jaki sposób?
- Pomożesz nam w napadach- wyszeptał cicho John
- Ale dlaczego ja?
- Podobno masz problemy finansowe. Nie masz pieniędzy na leczenie chłopaka.
- Zresztą jak wy mnie znaleźliście?
- Zawsze chodzimy do szpitala i szukamy takich ludzi.
- Ale pielęgniarka mówiła że macie zakaz wstępu.
- Tak, ale to tylko od wczoraj. Zresztą nie będziemy się z tobą bawić albo nam pomagasz i masz pieniądze albo nie.
- Dajcie mi numer. Zastanowię się i zadzwonię.
- Tylko nie dawaj go nikomu.
Peter dał Sofie świstek papieru na którym miał być zapisany do nich numer telefonu. Dziewczyna wyszła z parku i odjechała. Już prawie skręcała do domu gdy przypomniała sobie o obietnicy złożonej Jamesowi, lecz była ona tak zmęczona, ze napisała SMS-a : '' Przepraszam kochanie, ale boli mnie głowa . Przyjadę jutro. Buziaki.'' Sofie nie mogła znaleźć sobie miejsca. Ciągle myślała o rozmowie z Peterem i Johnem. Nagle chwyciła telefon i wybrała numer napisany na kartce.
- Hallo, tu Sofie przemyślałam sprawę. Zgadzam się. Kiedy pierwszy napad? Jutro o 20:10 niestety nie mogę nie mam sprzętu. Wy macie to dobrze. Czyli jutro? Umowa stoi.
Sofie rozłączyła się. Przez cały wieczór płakała. W ta noc nie mogła zasnąć.                                          -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------  Mam nadzieję że się podoba. Ciekawi co się stanie z Sofie? Jak tak czytajcie następne rozdziały. Boję się tylko tego że gdy przyjdzie czas szkoły nie będę miała czasu na posty,ale nadchodzi nowy rok więc nie trzeba się zamartwiać. A ja z całego serca życzę wam udanego sylwka

                                                                       xxNataliaxx
                                                                

Hej

Hej. Jestem Julka prowadzę również blog "Julken *-*" tam mam moje historie ... Ale cóż jeśli chcecie historie nie prawdziwą ale straszną to piszcie komentarze i zachęcajcie znajomych ...
Łaaaazaaap !

                                                   xxJulkaxx

all for love

                                                  ROZDZIAŁ 1 

                                                              '' I gotta be strong''

Gdy Sofie się obudziła zrozumiała, że jest sama. Jej siostra Lisa wyjechała do Ameryki, od rodziców wyprowadziła się 3 lata temu( miała wtedy 17 lat), a jej chłopak wczoraj trafił do szpitala. Diagnoza była szokująca: Rak.
- Muszę do niego jechać- tłumaczyła sobie. On nie ma nikogo. Jego rodzice rok temu zginęli w wypadku, a on sam był jedynakiem. Ma on tylko mnie i ciocie Christine ale ona i tak się nim nie interesowała.
Sofie usiadła, lecz nagle wstała i pobiegła w stronę szafy. Ubrała ona obcisłe jeansy, neonowy T- shirt i koszule w kratkę. W pośpiechu złapała kurtkę i pobiegła w stronę auta, lecz szybko się wrócił, gdyż zapomniała kluczy.Jechała ona zamyślona, a mało by brakowało a i ona znalazła by się w szpitalu, lecz z innego powodu niż rak.Gdy tylko dojechała na miejsce wyskoczyła z auta jak oparzona i pognała w stronę szpitala. Mijając recepcie zorientowała się, że nie wie gdzie leży jej ukochany.
- Przepraszam- zaczepiła pielęgniarkę przechodzącą obok. Czy wie pani gdzie leży James Glowe?
- A kim pani jest?
- Jestem Sofie Jonson- dziewczyna Jamesa
- Pacjent leży pod 9- rzuciła oschło
- Dziękuje- odpowiedziała
Nie myśląc o niczym pobiegła ku sali numer 9. Widziała po drodze chore dzieci i była bliska płaczu. Powtarzała sobie '' Musze być silna''. Nagle stanęła przy drzwiach numer 9.Bez namysłu krzyknęła '' Cześć kochanie'', lecz nie było tam Jamesa było tylko troje staruszków i doktor.
- Proszę nie krzyczeć tu są chorzy- oznajmił lekarz
- Przepraszam, myślałam, że  leży tu mój ukochany
- Jak nazywa się pani mąż?
- Jeszcze nie mąż, ale może kiedyś. Chłopak, to mój chłopak, a nazywa się James Glowe
- Tak był taki pacjent. Jest w sali numer 12
- Dziękuje
Doktor mówił do niej coś jeszcze ale ona nie usłyszała tego, ponieważ biegła do sali tak szybko, że gdy tylko przechodziła jakaś pielęgniarka to ją upominała. W końcu stanęła w drzwiach sali i zobaczyła ponurą minę Jamesa.
- Co się stało kochanie?- zapytała czule
- Jak to co się stało?! Mam raka! To się stało!- krzyknął chłopak
- Ale kochanie...
- Tak wiem. Ponosi mnie, ale wyobraź sobie co ja teraz przechodzę
- Rozumiem cię, ale nie bój się niedługo wyzdrowiejesz 
- Nie. Niestety nie ma na to lekarstwa
W sali zapadła cisza 
- A jak leczenie?- przerwała ciszę Sofie
- Bez zmian. Mówią, że na dalsze walkę z rakiem potrzeba pieniędzy
Sofie odwróciła się i zobaczyła dwóch mężczyzn, którzy podsłuchują ich rozmowę. Byli oni umięśnieni. Nagle z transu wyrwał ją głos Jamesa 
- Wszystko dobrze?
- Tak. Tak. Zachciało mi się pic pójdę do sklepiku. Przynieść ci coś?
-Nie. Mam wszystko.

Kiedy tylko dziewczyna wyszła z sali odezwała się do mężczyzn.
- Nie macie swego życia i swoich spraw by podsłuchiwać....
- Zluzuj mała. My tu jesteśmy po to aby wam pomóc.
- W jaki sposób?
- Finansowy. Tylko musisz nam pomóc w czymś
- W czym?
Przerwała im rozmowę pielęgniarka
- Co państwo robią na terenie szpitala? Mieli państwo zakaz.
- Dobrze. Już wychodzimy.
Wychodząc rzucili tylko tajemnicze hasło '' Dziś, 17:30, park przy szpitalu''
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że podobał wam się ten rozdział. Mam w zeszycie napisany już 2. Teraz przełożę go na komputer i będzie gotowy do czytania....

                                                                           xxNataliaxx

12/30/2014

Zaczynamy blogować

HEJ

Mam na imię Natalia stworzyłam ten blog po to abyście mogli czytać opowiadania które ja wraz z moimi koleżankami Kingą Gosią oraz Julią będziemy tworzyć. Pomysł na bloga narodził się gdy chciałam przeczytać jakieś opowiadanie i za bardzo nie znalazłam strony na której mogła bym przeczytać coś fajnego więc postanowiłam że zrobię swojego własnego bloga.Mam nadzieje że wam się spodoba więc zaczynamy blogować. 

                                                                                 xxNataliaxx